8 lipca 2011

After The End



Nastał koniec. Tłumione uczucie zanika, pozostaje tylko pytanie na jak długo? Do momentu aż kolejny raz się zakocham? A może tamto uczucie kiedyś wróci? Może jeszcze w tym, a może w kolejnym wcieleniu...

Właśnie wróciłem do domu. Jest już po jedenastej. Kolejny dzień spędzony samotnie, z dala od wszystkich. Ciągłe bezcelowe włóczenie się po mieście... Niby szukanie inspiracji, ale tak naprawdę ucieczka od rzeczywistości, chęć zapomnienia o tym wszystkim... 

Kontynuuję swoją dalszą wędrówkę, staram nie patrzeć się za siebie. Każde spojrzenie wstecz boli. Kolejna rzecz na którą nic nie mogę poradzić... Potrzebuję czasu.

Dochodzi trzecia w nocy. Siedzę w kuchni. Światło padające z ekranu laptopa lekko oświetla kafelki, którymi wyłożone są ściany. Piszę tego posta zanurzając się w oceanie moich myśli. W tym stanie nie odczuwam żadnego zmęczenia. Odczuwam wolność. Przynajmniej tutaj, na moim oceanie wszystko idzie po mojej myśli. Kreuje własny świat, w którym mogę robić co zechcę, być wolny... Naprawdę niesamowite uczucie. Mam wrażenie, że czas tutaj jakby się zatrzymał... Fajnie, gdyby można było pozostać tutaj na zawsze, nie wracając do szarej codzienności. Tu gdzie mój pobyt na plaży trwa przez cały czas, a w rzeczywistości dawno się już zakończył. Tu gdzie mogę być wspaniałym muzykiem, a w rzeczywistości tylko przeciętnym uczniem... Tu gdzie żyję wiecznie i nic mi nie grozi, a w rzeczywistości bojąc się i żyjąc w niepewności...