8 lipca 2011

The End



Leżę na piasku, mam zamknięte oczy. Z oddali słyszę tylko szum morza i krzyki mew. Obok mnie leży ona. Czuję jej głowę tuż pod moją. Wsłuchuję się w jej wolny oddech. Gdy lekko otwieram oczy, widzę jak wiatr rozwiewa jej włosy, tak jakby delikatnie tańczyły. Po poliku spływa mi łza, szybko ją ocieram, żeby jej nie zobaczyła. Czemu taka chwila nie może trwać wiecznie? Bez względu na porę dnia, pogodę czy miejsce. Oddałbym za to wszystko co mam...

Idę z nią lasem. Zza ściany drzew słychać już w oddali szumiące morze. Proszę ją, aby zamknęła oczy, zgadza się. Chwyciła się mnie mocno, ufając mi. Objąłem ją, aby zobaczyła, że może mi zaufać. Z zamkniętymi oczami, blisko siebie, prowadzę ją dalej po ścieżce. Powoli, ostrożnie, zerkając co pewien czas na nią czy wszystko w porządku. Ma zamknięte oczy i lekko się uśmiecha. Wygląda jakby śniło się jej coś miłego, tak jakby nie chciała się z tego obudzić... Za chwilę będziemy już na plaży...

Pomimo tego, że jest obok mnie, boję się... Wiem, że niedługo nastanie nieodwracalny koniec. Pozostaną tylko wspomnienia... Chciałbym, aby trwało to wiecznie. To wspaniałe nieopisywalne uczucie, motyle w brzuchu, uśmiechy do monitora... Wszystko się skończy i nie powróci. Nie mogę się z tym pogodzić... Jest mi bardzo ciężko. Koniec jest już bliski. Czuję jak się zbliża, boję się. Coś na co nie mamy wpływu i nie jest zależne od nas... On już tu jest...

Naglę budzę się. Podchodzę szybko do okna. Rozglądam się. Z ulgą stwierdzam, że to wszystko było tylko snem. Jest mi lekko, wspaniałe uczucie. Podchodzę do krzesła na którym leżą ubrania. To był tylko sen. Zakładam spodnie, koszulkę i na koniec marynarkę. Coś jest z nią nie tak... Wsadzam rękę do kieszeni i czuję... piasek...