17 czerwca 2012

17 czerwca 2012r, godzina 23:32

Ostatni post napisany prawie rok temu...

Znowu tu przychodzę, znowu zapełniam przydzielone mi miejsce zdaniami, słowami, literami... Znowu tu jestem, bo znowu uciekam przed bólem... Przez ostatni rok wszystko idące zgodnie z oczekiwaniami, chwile lepsze... Potem i te gorsze... Z biegiem czasu coraz gorsze... Aż do tego momentu, kiedy szala wagi przechyla się nieodwracalnie na tą złą stronę, kiedy jeden płatek śniegu przeważa dopuszczalną granicę wytrzymałości dachu... Wszystko się burzy... Nic nie zostaje...

"(...) to koniec. Calkowity koniec."

Wtedy dopiero tak naprawdę zdaję sobie sprawę z tego ile straciłem...
Czemu tak późno? Czemu dopiero gdy jest już ZA późno, widzę ile mogłem zmienić w swoim postępowaniu... Nawet głupie drobne rzeczy, które nagromadzone stają się lawiną która Cię przygniata i nie daje zaczerpnąć tchu...

Zaczynam się bić ze swoimi myślami, obrzucać się winą za każdy, nawet najdrobniejszy błąd...
Znowu myślę o tym że nie wszystko stracone, że może jest jakaś nadzieja...

"Ale ty juz nie masz miec zadnych nadzieji"

W takich momentach nadzieja była moją ostatnią deską ratunku, tylko dzięki niej utrzymywałem się na wodzie i nie tonąłem... Teraz zaczynam czuć że powoli tonę... Jak mam żyć?

"(...) Żyj tak jak wczesniej gdy mnie nie bylo"

Patrzę na siebie w lustrze, przez ostatni rok bardzo się zmieniłem... Nie chodzi tutaj o wygląd. Chodzi o coś dużo więcej... Wewnętrzne poczucie wartości słów które wychodzą z moich ust...
Nie umiem tak po prostu cofnąć się o rok i o wszystkim zapomnieć, to uczucie jest za silne...

"(...) daj mi spokoj."

To przeważa wszystko. Cale dotychczasowe życie staje się tylko złudzeniem. Wszystko to co było, to co przeżyłem, pryska jak bańka mydlana, która już nigdy nie powróci...

W jednym momencie zdajesz sobie sprawę że to już nie powróci.
Nigdy.

To koniec.

Co będzie dalej?

Mam w głowie tyle myśli... Niby normalnie funkcjonuję a jednak zawieszam się co chwilę, nie pamiętam co przed chwilą robiłem...

Może po prostu tak miało być i tu jest mój koniec.

Sam nie wiem...